[ Wiedźma ]:: radykalna grupa anarcho-feministyczna
« @ O nas @ Wydawnictwo - dystrybucja @ Działalność @ Zin Wiedźma @ Plakaty, ulotki @ Fuck Finger @ Linki @
[ WIEDŹMA ]:: radykalna grupa aanrcho-feministyczna
<< Powrót



DYSKRYMINACJA – PRZYPADKI GRANICZNE


Z dyskryminacją mamy wiele problemów. Oczywiste są przypadki kiedy prawo zabrania nam pewnych zachowań i uniemożliwia nam realizowanie własnego pomysłu na życie. Narzucono nam monogamię, odebrano prawa do decydowania o własnym ciele (aborcja) i życiu (eutanazja). Państwo decyduje z jakich używek wolno nam korzystać a z jakich nie (narkotyki) i co nam wolno oglądać (pornografia). Te i inne przejawy dyskryminacji nie budzą zazwyczaj wątpliwości i wśród osób nieobojętnych na te kwestie panuje zazwyczaj zgoda co do represyjności tych reguł prawnych. Nie o takich problemach jednak chcielibyśmy tutaj powiedzieć. Istnieją bowiem sytuacje co do których mamy wątpliwości czy podpadają one pod zarzut dyskryminacji.
Najprościej wyjaśnić to na przykładzie. Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Zmęczony pracą mąż przychodzi do domu i zwraca się do swojej żony: „Kochanie zrób mi kawkę”. Czy mamy już ten obrazek w myślach? Czy potrafimy ocenić czy i w jakim stopniu jest, bądź nie jest on przejawem dyskryminacji? Niewątpliwe będziemy mieli z tym pewien problem. Z jednej strony wyobrażenie kobiety jako typowej „kury domowej”, której głównym celem jest dogadzanie mężowi, budzi w nas wewnętrzny sprzeciw. Z drugiej strony, gdy zamienimy miejscami aktorów naszego przedstawienia i wyobrazimy sobie, iż to kobieta po powrocie z pracy zwraca się do męża o podanie kawy, możemy nie odczuwać już żadnej niestosowności. Odczuwamy więc pewne wątpliwości co do trafności naszej oceny i jednocześnie mamy intuicyjne przekonanie, że jednak coś na tym obrazku nie pasuje.
I słusznie! Faktycznie bowiem przedstawiona sytuacja może stanowić przejaw dyskryminacji. Muszą być jednak spełnione pewne dodatkowe warunki. Nie możemy przecież przyznać, że samo wypowiedzenie prośby do drugiej osoby jest formą agresji (natura jakiegokolwiek aktu dyskryminacji jest zawsze agresywna). Celowo abstrahujemy tutaj od płci, żeby pokazać iż problem dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn. Działanie dyskryminuje jakąś osobę wtedy gdy dokonywane jest z zamiarem prześladowania tejże osoby lub też gdy skutkiem danego działania jest wytworzenie sytuacji o charakterze represyjnym. Możemy też wyróżnić trzecią definicję, z pozoru najprostszą, która jednak rodzi najwięcej problemów, mianowicie moglibyśmy powiedzieć, że o tym czy coś ma charakter dyskryminujący czy nie decyduje odczucie osoby, która jest elementem danej sytuacji.
Rozpatrzmy teraz te trzy propozycje w kontekście naszego przykładu. Powiemy zatem, że mąż wypowiadający zdanie „Kochanie zrób mi kawkę”, będzie dyskryminował swoją żonę gdy:
a) Wypowiedział to zdanie z intencją poniżenia i uprzedmiotowienia swojej żony;
b) Gdy sytuacja zakłada, iż żona ma obowiązek spełnić prośbę męża dotyczącą kawy;
c) Gdy żona ma poczucie, że wypowiedź męża jest represyjna wobec niej.

Jak łatwo zauważyć, w punktach b) i c) mąż może w sposób nieświadomy dyskryminować swoją żonę. Osobnik taki mógłby się więc bronić twierdząc, że wcale nie miał zamiaru na nikogo wywierać jakiejkolwiek presji i powyższe rozważania są nadinterpretacją. Zapewne wiele osób skłonnych by było przyznać mu rację, ponieważ wydaje się, że jest niemożliwe aby wykonać coś (w tym wypadku dyskryminować partnerkę) bez świadomości że się to czyni. Sprawa jednak nie jest tak oczywista jak by się mogło wydawać. Może być tak, że nasze czyny mają represyjną naturę podczas gdy my nie jesteśmy tego świadomi, i tak samo możemy sami być dyskryminowani nie wiedząc o tym. Na pierwszy rzut oka może się to wydać dziwne ale jak zobaczymy za chwilę, przypadki takie są wcale nierzadkie.
Jeżeli ktoś celowo i z premedytacją działa lub wypowiada się z intencją uprzedmiotowienia innej osoby to możemy mówić o dyskryminacji. Nie ma znaczenia, że osoba dyskryminowana nie jest świadoma tego aktu agresji. Kobiety które są kamienowane za cudzołóstwo, są represjonowane, nawet jeżeli w wyniku indoktrynacji uważają, że taka kara im się należy. Akceptacja ofiary nie zmienia bowiem faktu, że dane działanie jest agresją i gwałci podstawowe prawa jednostki. Dlatego też mamy prawo negatywnie ocenić te wszystkie czyny, które dokonywane są z intencją „dyskryminacyjną”.
O ile łatwo nam zaakceptować powyższe stwierdzenie, to możemy mieć wątpliwości czy rzeczywiście mówienie o dyskryminacji jest słuszne gdy osoba którą o to oskarżamy twierdzi, że nic złego nie miała na myśli. Innymi słowy, w przytoczonym na początku przykładzie, jeżeli intencje męża są czyste to możemy argumentować, że cała sytuacja nie ma z dyskryminacją nic wspólnego. Tak jednak nie jest, o czym zaraz się przekonamy. Przede wszystkim zauważmy, że każdy związek zależy od dużej ilości czynników, wśród których jest miejsce dla partnerstwa i wzajemnego szacunku. Odpowiedzialność za stan związku ponoszą oczywiście obie strony, musimy być jednak świadomi tego, że całościowa ocena naszych poczynań zależna jest nie tylko od tego co robimy w danej chwili ale także od tego jak zachowywaliśmy się w przeszłości. Zatem jeżeli dotychczasowe zachowanie męża miało charakter dyskryminujący to nawet w przypadku gdy za tym jednym konkretnym działaniem nie kryją się żadne nieszlachetne intencje to i tak wpisuje się ono w pewien kontekst. Stanowi ono wówczas kolejną cegiełkę w murze, który wyrasta z niezdrowej przeszłości związku. Musimy zaakceptować ideę stanowiącą, że kolejne etapy naszego życia, działania przez nas podejmowane, relacje jakie wytwarzamy z innymi ludźmi, nie są izolowane od siebie lecz wiążą się ze sobą. W ten sposób ponosimy odpowiedzialność nie tylko za sam czyn przez nas dokonywany ale też za kontekst w jaki się on wpisuje, pod warunkiem oczywiście, że sami współtworzyliśmy ten kontekst. Rzecz jasna konsekwencje tego stanowiska są dosyć radykalne. Oznacza ono bowiem zwiększenie odpowiedzialności jaką ponosimy w życiu. Może nam się to nie podobać, jest jednak nieunikniony skutek naszego rozwoju. Nazwy zresztą odgrywają tu rolę poboczną, możemy to określić mianem ewolucji czy dojrzewania, ale prawda jest taka, że wraz ze wzrostem naszych praw, zwiększa się też bagaż spoczywający na nas. Odtąd jesteśmy nie tylko odpowiedzialni za nasze aktualne zachowanie, ale też i za to w jaki sposób oddziałujemy na innych i budujemy z nimi zdrowe relacje.
Pozostaje nam rozpatrzenie ostatniej możliwości, zdawałoby się najprostszej, takiej w której dana osoba czuje się dyskryminowana. W zdecydowanej większości przypadków ludzie którzy mają odczucie, że są represjonowani, nie żywią tego odczucia bezpodstawnie. Z tego powodu wydawać by się mogło, że sprawdzenie czy ktoś ma wrażenie iż jest dyskryminowany byłoby najprostszym możliwym testem. Ponieważ jednak nasze rozważania mają pewien walor teoretyczny, dlatego musimy dopuścić takie sytuacje, które zachodzą rzadko bądź wcale, ale są możliwe co wystarczy do włączenia ich do naszej dyskusji. Mamy tu na myśli sytuacje gdy osoba ma pewne negatywne odczucia ale są one całkowicie bezpodstawne. Z jednej strony moglibyśmy powiedzieć, że skoro sytuacje takie są bardzo rzadkie to nie powinniśmy się nimi zajmować. Musimy jednak pamiętać, że celem feministek i feministów jest coś więcej niż tylko teoretyzowanie. Docelowo bowiem mamy nadzieje na praktyczne równouprawnienie poprzez zmianę świadomości społecznej i konkretnych regulacji prawnych. Przestrzeganie poprawnej formalności naszych rozważań służy więc uniknięciu wypaczeń które mogłyby powstać gdybyśmy nie wzięli pod uwagę wszystkich możliwości.
Możemy się zapytać jak to jest możliwe, że kobieta lub mężczyzna ma wrażenie, że jest represjonowana podczas gdy w rzeczywistości nic takiego się nie dzieje? Cóż, na to pytanie najtrafniej odpowiedziałby psycholog, niemniej tak jak dopuszczamy do wiadomości fakt, że niektóre molestowane kobiety mają przekonanie, że nie dzieje się im nic złego, tak też podobna sytuacja może zachodzić w przeciwnym kierunku. Kobieta bita przez męża może mieć fałszywe przekonanie, że jej związek jest całkowicie normalny a poślubiony mężczyzna ma prawo ją bić. Analogicznie kobieta będąca w zdrowym związku może mieć fałszywe przekonanie, że jest dyskryminowana. Niefortunność polega w tym wypadku na tym, że o ile pierwsza sytuacja zdarza się dość często o tyle druga jest rzadkością. Częstotliwość występowania nie jest tu jednak argumentem za czy przeciw. Dlatego też wniosek może być tylko jeden. Podczas gdy przeświadczenie danej osoby, iż jest dyskryminowana stanowi niewątpliwe ważny sygnał, który mamy obowiązek sprawdzić to nie może stanowić on kryterium orzekania o winie. Nie znaczy to, że świadectwo kobiety bitej przez męża jest nieistotne. Wręcz przeciwnie, jednakże w sprawach granicznych musimy zawiesić nasze subiektywne odczucia i odwołać się do obiektywnych instancji. Może pojawić się tutaj lęk, że w ten sposób sytuacja ulegnie rozmyciu, wiele tragedii rozgrywa się w czterech ścianach, bez świadków, co się zatem stanie jeżeli odrzucimy świadectwo ofiary? Otóż trzeba wyraźnie podkreślić, że nic takiego nam nie grozi. Zasada o której mówimy odnosi się bowiem wyłącznie do przypadków granicznych, czyli takich które są niejasne z definicji. Nie jest naszym celem stworzenie furtki dla gwałcicieli i domowych tyranów lecz zapobieżenie sytuacji gdy ktoś kto ma fałszywe przekonanie o własnej sytuacji domagałby się np. interwencji określonych instytucji. Łatwo możemy wyobrazić sobie osobę, która ma wrażenie, iż wizerunek kobiety przedstawiony w „Makbecie” jest skrajnie dyskryminujący i co za tym idzie osoba ta domagałaby się wycofania z publicznego obiegu dzieł Szekspira. Ten nieco przerysowany przykład dobrze oddaje nasze intencje. Walka z niesprawiedliwością i dyskryminacją musi opierać się na solidnych podstawach. Nie mogą u jej źródeł tkwić logiczne błędy, które wykorzystane przez przeciwników równouprawnienia obróciłyby się przeciwko nam.
Pora na krótkie podsumowanie. Rozważane przez nas definicje dyskryminacji nie są jedynymi jakie można stworzyć. Zapewne można wymyślić inne, według innego klucza, być może lepiej pasujące do określonych przypadków. Zaletą tych, jest jednakże to, iż dobrze sprawdzają się w sytuacjach granicznych, gdy mamy problem z określeniem czy dochodzi do dyskryminacji czy nie. Podany przez nas przykład z mężem domagającym się kawy, choć trąci infantylnością dość dobrze obrazuje cały problem. Z pewnością właśnie takie sytuacje, graniczne i niejasne będą stanowiły w coraz większym stopniu przedmiot naszej uwagi. Dlatego też możemy mieć nadzieję, że nasze rozważania nie są całkowicie bezwartościowe i będą stanowiły podstawę do dalszych rozstrzygnięć, które miejmy nadzieję, przysłużą się w jakiś sposób w walce o równouprawnienie.

daniel daniel2446@wp.pl




<< Powrót

łebmajster:: AxZx @ AxZx @ 2004 @
O Stronie | Administracja